Slothrust Double Down – odkrywcze granie ;)

To niby nie jest jakoś specjalnie odkrywcze granie. Ot standardowe instrumentarium zespołu rockowego. Jednak podążając takim tropem jak może nam się podobać… cokolwiek? Są zespoły, czy też czasem tylko pojedyncze utwory, które wymykają się schematom. Double Down jest właśnie takim utworem, coś w nim nie pozwala przejść koło niego obojętnie. Ciekawy, mocny kobiecy wokal tylko ułatwił mi podjęcie decyzji o dodaniu tego na Czek Iz Aut.

A pod wpisem: 2 komentarze.

Pourlopowa propozycja do piwka

Jako, że dawno już nie było covera moja pourlopowa propozycja na ostatni tydzień wakacji. Pourlopowa, ale jeszcze trzeba wykorzystać podrygi lata i cieszyć się dobrą nutą. Kto nie zna tego przepięknego utworu i pokręconego teledysku? Fat Boy Slim to muzyka elektroniczna, a tutaj mamy żywe instrumenty i fajnie im to wszystko zagrało. Z poczuciem humoru, z radością tworzenia – w sam raz do wakacyjnego piwka. Oby z umiarem i przy grillu.

Odlot z Lindą Perry – Fly Away

Prezentowana tu artystka to kolejne antidotum na absentia feminina vocalis, ale o jak innym składzie niż propozycja Ayo. Mamy tu kawał zdartego głosu z bluesowym zadziorem, który jednak potrafi przemycić pięknie czystą, wybrzmiewającą nutę. Zawodzenie organów hammonda, przerywane rytmicznym brzdękaniem gitary. I to wszystko w formie wolnego,  stripteasująco-bujającego bluesa. Słowem odlot z Lindą Perry. Kim? zapytacie. Już odpowiadam – to ta sama Pani co z zespołem 4 Non Blondes śpiewała What’s going on.

Take Me Out – cojones są nadal na miejscu

Take me Out to już klasyk, choć zdaje się jakby Franz Ferdinand grali to wczoraj (sic!). Numer ma fajne rockowe, nieogolone cojones, które nie pozwalają nogom stać bezczynnie ;). Jak się zabiera za taki klasyk to nie można zastosować podejścia jeden-do-jednego, nutka za nutkę. Najoczywistszym rozwiązaniem jest np. spowolnienie tempa czy zmiana instrumentu, ale nie zawsze kończy się to dobrym rezultatem. Internety pełne są przykładów takich coverowych odgrzanych kotletów.

Czytaj dalej Take Me Out – cojones są nadal na miejscu

primo i secundo – Jenn Champion

Jest coś niesłychanie wciągającego w tym utworze Jenn Champion. Nie wiem czy to beat rodem z lat 80tych, czy może ciekawy głos wokalistki? Pomijam warstwę wizualną rodem z Erka Prydza, bo pierwej to usłyszałem a już mnie wessało 😛 Nawet jednak uwzględniając teledysk, ciężko – przepraszam za zwrot – „wymacać” ten wciągający element. Może ktoś mi zarzucić, że ten blog to nie miejsce na takie numery, że to trochę parkietowe, ale jest małe primo i secundo:

primo – to mój blog i moja totalnie subiektywna selekcja;

secundo – nigdzie indziej na to nie natraficie, a jak już w radiu to zagrają to będziecie pamiętać, że usłyszeliście to najpierw na Czek Iz Aut.

Brass Against the Machine

Wprawdzie poza zmianą instrumentarium Brass Against the Machine nie wniosło nic nowego do tej piosenki, to słucha się tego przyjemnie. Oryginalny duch utworu nie zginął, jest to nadal na wskroś RATM-owa muza. Taka, przy której nie można siedzieć spokojnie, co widać po zachowaniu wykonawców tego covera. Co ciekawe, ta nuta się wcale nie zestarzała, wciąż zachwyca jak niegdyś, a nie oszukujmy się – trochę czasu już minęło. Oczywiście nikt tego nie zaśpiewa tak jak Chris Cornell, ale Pani Sophia Urista ma – parafrazując Jana Maria Rokitę – niezły organ (głosowy – oczywiście). Przyznacie, że to nietypowy kobiecy wokal na Czek Iz Aut, ale jej głos sprawdza się w takim klimacie. Jeśli ten dęty cover Wam się spodobał to BATM ( 😉 ) ma tego więcej.

A pod wpisem: 4 komentarze.

Pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie

Przygotowując ten wpis pogooglałem troszkę co to ten Rival Sons jest.  Natknąłem się na kilka polskich recenzji co świadczy o tym, że ich muzyka dotarła do światowej stolicy Disco Polo. Nawet zdaje się, że zagrali w Polsce jakiś koncert. I bardzo dobrze! Uderzając w nutę Martina Luthera Kinga: Mam marzenie, że tak jak ja wychowałem się na Zeppelinach i Pink Floydach, tak nasze dzieci nasiąkną taką muzyką, a ich niewinne umysły nigdy nie doświadczą miałkiej, płytkiej i płaskiej muzyki. Rival Sons to pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie…

Czytaj dalej Pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie

A pod wpisem: 2 komentarze.

The Thrill is Gone – THE PIOSENKA

W czasach kiedy pieluchy były tylko tetrowe, a w każdym domu słuchało się Akademii Pana Kleksa, Natalii Kukulskiej czy Piccolo Coro dell’ Antoniano  – oczywiście wtedy tylko z winyli – w płytotece mojego taty była ta perełka: Live in County Cook Jail. Jeśli istnieje coś takiego jak piosenka, która nie może się znudzić, do której chętnie wracam, niezależenie od nastroju i niezależnie od upływu czasu, która zawsze pobudza pozytywne emocje i której każdą nutkę znam na pamięć. Utwór, który można by z angielska sparafrazować jako THE PIOSENKA, to  w moim przypadku musi być The Thrill is Gone B.B.Kinga.

Czytaj dalej The Thrill is Gone – THE PIOSENKA

A pod wpisem: 2 komentarze.

Uczciwe granie – The Record Company

Już nie pamiętam jak na to trafiłem, ale spodobało mi się od pierwszych dźwięków i czułem w kościach (a może raczej w uchu…), że z każdą kolejną nutką i riffem może być tylko lepiej. The Record Company nie zawiodło. Prezentują takie, jak ja to lubię nazywać, uczciwe granie. Bez specjalnych udziwnień, zbędnej elektroniki i przesytu instrumentów. Brzmi jak stary dobry rock n’roll choć to dosyć świeży towar. Czytaj dalej Uczciwe granie – The Record Company