Billie Eilish – wykonanie live

Po raz kolejny prezentuję wykonanie live. Choć tym razem nie jest tak, że wersji studyjnej czegoś brakuje, po prostu uwielbiam tę spontaniczność, szorstkość i niepowtarzalność wersji na żywo. Billie Eilish to ciekawa postać, ale dziwnym trafem nie udało nam się spotkać wcześniej. W jej kierunku pchnął mnie kolega Szymon – dzięki.

Wpis zasługuje na taga: ten tekst, bo nie dość, że tekst Wish you were gay jest ciekawy w treści to jeszcze konstrukcja bardzo pomysłowa. A takie smaczki jak ten: „If three’s a crowd and two was us One slipped away” to po prostu „mniót na uszy”.

Polecam zapoznać się z artystką bo zaskoczy Was na 100%. To tutaj wybrałem bo tak mi akurat w duszy grało, ale inne jej propozycje są… hmmm… nietuzinkowe i warte uwagi.

The Dø – pobudka z piosenką na ustach

Co może zrobić amator entuzjasta dobrej muzy z youtube, kiedy obudzi się z piosenką na ustach? Proste! Musi ją ponownie posłuchać i wrzucić na swoją stronę. Właśnie taka sytuacja spotkała mnie dzisiaj. Konkretnie wkręcił mi się ten fragment: „… so many people around. We dissapoint and let down…„. Miałem przygotowany inny materiał, ale to było silniejsze.

Czytaj dalej The Dø – pobudka z piosenką na ustach

A pod wpisem: 2 komentarze.

Lekarstwo na absentia feminina vocalis – Ayo

OK, muszę się do czegoś przyznać. Okazuje się, że cierpię na pewne schorzenie laryngologiczne, które jeszcze nie ma nazwy zwyczajowej*, ale z łaciny nazywa się: absentia feminina vocalis. Przyczyny schorzenia nie są znane, ale nie ma co rozpaczać bo mam na to lekarstwo! Wystarczy Śpiewająca Pani i wszystko wraca do normy (przynajmniej na kilka dni…).

Czytaj dalej Lekarstwo na absentia feminina vocalis – Ayo

A pod wpisem: 5 komentarzy.

Klasyka – She’s Always a Woman to Me

Ta propozycja jest dla tych, których ta epoka ominęła, żeby wiedzieli skąd dzisiaj czerpią inspiracje współcześni artyści. Billy Joel to gwiazda wielkiego formatu, ale przyznaję, że musiałem do tej muzyki dorosnąć. Zdaje się, że ten rozkwitający pierwiastek starości doświadczenia (czy też umierający młodości), wzmacnia swoją rolę w doborze muzyki dla moich uszu i serca. Nie bez znaczenia jest pewnie rosnąca lista przeżyć i doświadczeń. Piękny i prawdziwy tekst, aż dziw bierze, że Billy napisał to tak wcześnie. Na stałe wpisujący się do klasyki.

Tak dla jasności. To jest cover, ale bardzo dobry i wierny oryginałowi. Fyfe Dangerfield nie przekombinował, duch i klimat tej pieśni jest zachowany, a może nawet wzmocniony.

A pod wpisem: brak komentarzy.