Dawid Bowie – I can’t read

Przyznam się bez bicia, że nie znam całej twórczości Dawida Bowie. Myślę, jednak, że przyjdzie na to odpowiednia pora. Powiedzmy, że to trafia na moją Bucket List. A wracając do Bowie’ego każdy zna Let’s Dance, Heroes, The Man Who Sold the World i być może Space Oddity, ale już ten numer – I can’t read – jest Wam pewnie nieznany. I wielka to szkoda, bo to perełka, cudownie minimalistyczna, głęboko poruszająca jakieś wewnętrzne struny i inteligentna. Jest to jednak szkoda, którą właśnie naprawiamy, bo dzięki Czek Iz Aut macie okazję się zaznajomić z tą piosenką a być może nawet polubić…

Czytaj dalej Dawid Bowie – I can’t read

Soul Sacrifice vs. jesienna chandra

Jako, że moi fani* domagają się przynajmniej jednego wpisu w tygodniu, a jutro następuje przełamanie tegoż tygodnia, trzeba coś wrzucić. Niestety, albo zaczyna mi się udzielać jesienna chandra, albo na youtubie nie ma już nic godnego miejsca na Czek Iz Aut. Jakkolwiek chciałbym, żeby to drugie było prawdą, to uczciwie i z pochyloną głową muszę zaakceptować fakt, że wina jest po mojej stronie. Nic jednak straconego – nie mogąc znaleźć nic świeżego ucieknę się do tzw. klasyka. Coś co wszyscy powinni znać, ale może tak nie jest.

Czytaj dalej Soul Sacrifice vs. jesienna chandra

Pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie

Przygotowując ten wpis pogooglałem troszkę co to ten Rival Sons jest.  Natknąłem się na kilka polskich recenzji co świadczy o tym, że ich muzyka dotarła do światowej stolicy Disco Polo. Nawet zdaje się, że zagrali w Polsce jakiś koncert. I bardzo dobrze! Uderzając w nutę Martina Luthera Kinga: Mam marzenie, że tak jak ja wychowałem się na Zeppelinach i Pink Floydach, tak nasze dzieci nasiąkną taką muzyką, a ich niewinne umysły nigdy nie doświadczą miałkiej, płytkiej i płaskiej muzyki. Rival Sons to pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie…

Czytaj dalej Pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie

A pod wpisem: 2 komentarze.

Ida Maria – mniej liryczne podejście do śpiewania

A to dla odmiany… śpiewająca Pani 😀 Ale nie uciekajcie od razu! Ida Maria to norweska artystka, ale śpiewająca po angielsku. Gdzieś tam musiała się kręcić po radiu czy TV, bo mam wrażenie, „że ja już ją gdzieś słyszałem”…. Jednak w przeciwieństwie do większości prezentowanych przeze mnie piosenkarek Ida Maria ma… powiedzmy: mniej liryczne podejście do śpiewania 🙂

Bad Karma, to fajny, rock ‚n rollowy kawałek z porządnym gitarowym riffem, rzeczowym tekstem wykrzyczanym silnym punkowym głosem. Jest też miejsce na męski chórek (hi hi). Ma to wszystko ręce i nogi i słucha się tego bardzo przyjemnie. To taki kawałek”ładujący akumulator”, ale nie za bardzo do auta bo punktów jest tylko 24!

Louis Berry – z dna butelki

Podobno ostatnie moje propozycje są mocno melancholijne, więc dzisiaj coś niemelancholijnego, taki pozytywny kopniak na weekend. Od razu muszę się przyznać, że to Wojciech Mann zaprezentował to moim uszom. Wzięło mnie od pierwszych dźwięków, byłem kupiony. Na Boga nie skumam, dlaczego to ma tylko 140kilka tysięcy odsłon na youtube, przecież to prawdziwy dynamit! Ten zadymiony, przepity, przepełniony życiową traumą głos z powodzeniem mógłby należeć do kłobuka podszeptującego z dna butelki po whiskey. Przesterowane gitary z prostym, rzeczowym riffem. Po prostu bajka! Chcę więcej takiej muzy!!!

Klikamy: www.louisberryofficial.com