Coś na rozbujanie bioderek

Znacie ten moment na imprezie kiedy upojenie osiąga ten najlepszy moment? Chiński jeszcze nie opanowany do końca, ale już dość komunikatywny a liny konwenansów trzymające nas w ryzach jakby się poluzowały? Kuśpyry mniej drewniane a kręgosłup bardziej gibki… Wtedy na głośnik trafia Lafayette Afro Rock Band! Idealny groove na rozbujanie bioderek.

Czytaj dalej Coś na rozbujanie bioderek

Soul Sacrifice vs. jesienna chandra

Jako, że moi fani* domagają się przynajmniej jednego wpisu w tygodniu, a jutro następuje przełamanie tegoż tygodnia, trzeba coś wrzucić. Niestety, albo zaczyna mi się udzielać jesienna chandra, albo na youtubie nie ma już nic godnego miejsca na Czek Iz Aut. Jakkolwiek chciałbym, żeby to drugie było prawdą, to uczciwie i z pochyloną głową muszę zaakceptować fakt, że wina jest po mojej stronie. Nic jednak straconego – nie mogąc znaleźć nic świeżego ucieknę się do tzw. klasyka. Coś co wszyscy powinni znać, ale może tak nie jest.

Czytaj dalej Soul Sacrifice vs. jesienna chandra

Take Me Out – cojones są nadal na miejscu

Take me Out to już klasyk, choć zdaje się jakby Franz Ferdinand grali to wczoraj (sic!). Numer ma fajne rockowe, nieogolone cojones, które nie pozwalają nogom stać bezczynnie ;). Jak się zabiera za taki klasyk to nie można zastosować podejścia jeden-do-jednego, nutka za nutkę. Najoczywistszym rozwiązaniem jest np. spowolnienie tempa czy zmiana instrumentu, ale nie zawsze kończy się to dobrym rezultatem. Internety pełne są przykładów takich coverowych odgrzanych kotletów.

Czytaj dalej Take Me Out – cojones są nadal na miejscu

Brass Against the Machine

Wprawdzie poza zmianą instrumentarium Brass Against the Machine nie wniosło nic nowego do tej piosenki, to słucha się tego przyjemnie. Oryginalny duch utworu nie zginął, jest to nadal na wskroś RATM-owa muza. Taka, przy której nie można siedzieć spokojnie, co widać po zachowaniu wykonawców tego covera. Co ciekawe, ta nuta się wcale nie zestarzała, wciąż zachwyca jak niegdyś, a nie oszukujmy się – trochę czasu już minęło. Oczywiście nikt tego nie zaśpiewa tak jak Chris Cornell, ale Pani Sophia Urista ma – parafrazując Jana Maria Rokitę – niezły organ (głosowy – oczywiście). Przyznacie, że to nietypowy kobiecy wokal na Czek Iz Aut, ale jej głos sprawdza się w takim klimacie. Jeśli ten dęty cover Wam się spodobał to BATM ( 😉 ) ma tego więcej.

A pod wpisem: 4 komentarze.

Na poprawę nastroju – Sooner or Later

Dzisiaj mam dla Was perełkę. Taką z klasyki, choć zapewne nie wszystkim znaną. Supertramp najbardziej kojarzyć się będzie z Breakfast in America czy Logical Song, z których ta druga doczekała się jakiejś strasznej disco-przeróbki (bleh!). Ale wracając do spraw przyjemniejszych – bardzo mi leży to co serwuje Supertramp, a Sooner or Later to jeden z moich ulubionych numerów na poprawę nastroju – choć tekst jest o rozstaniu, czy raczej o oczekiwaniu na poprawę sytuacji po rozstaniu.

Czytaj dalej Na poprawę nastroju – Sooner or Later

A pod wpisem: 2 komentarze.