Kent na pije fire

Tę piosenkę znam z Norwegii. Z niezliczonych godzin pracy na kwiatowej farmie pod Drammen, gdzie cały dzień mijał na wykonywaniu bezmyślnych i powtarzalnych zadań. Wszystko w towarzystwie własnych myśli, które po kilku godzinach zaczynały błądzić po takich zaułkach, że już sny mają więcej sensu. Deską do trumny były głośniki, z których sączyło się „pije fire” (P4), czyli norweska stacja radiowa. Jak to z radiami bywa, muzyką rządziła playlista i bardzo szybko zanudziła mnie do prawie fizycznego bólu. Na liście tej znalazła się nawet Edyta Górniak, ale dzisiaj nie powiem już nawet z jaką piosenką. Oprócz tego polskiego akcentu najbardziej zapamiętałem Jamiroquai ze swoim Corner of the Earth i właśnie Kärleken Väntar zespołu Kent. Minęło już sporo lat, ale ta piosenka, pomimo dość pejoratywnych wspomnień, do dzisiaj mi się podoba. Koniecznie Czek Iz Aut.