Klasyka – She’s Always a Woman to Me

Ta propozycja jest dla tych, których ta epoka ominęła, żeby wiedzieli skąd dzisiaj czerpią inspiracje współcześni artyści. Billy Joel to gwiazda wielkiego formatu, ale przyznaję, że musiałem do tej muzyki dorosnąć. Zdaje się, że ten rozkwitający pierwiastek starości doświadczenia (czy też umierający młodości), wzmacnia swoją rolę w doborze muzyki dla moich uszu i serca. Nie bez znaczenia jest pewnie rosnąca lista przeżyć i doświadczeń. Piękny i prawdziwy tekst, aż dziw bierze, że Billy napisał to tak wcześnie. Na stałe wpisujący się do klasyki.

Tak dla jasności. To jest cover, ale bardzo dobry i wierny oryginałowi. Fyfe Dangerfield nie przekombinował, duch i klimat tej pieśni jest zachowany, a może nawet wzmocniony.

A pod wpisem: brak komentarzy.