Cover – po dwóch nutkach

Nie wiadomo do końca jakimi drogami zaszedłem do tego numeru ale spodobał mi się od pierwszego słuchania. Niezaprzeczalnie jest to taka piosenka, którą rozpoznaje się po dwóch nutkach. I nie trzeba być finalistą Jaka to melodia… W oryginale czy w przeróbkach, ten riff Jacka White na zawsze wpisał się w muzyczne kanony. Jak dla mnie w wykonaniu Alice Russell jest wszystko czego oczekuję od dobrego coveru a jeśli głównym daniem jest mocny, interesujący, kobiecy głos to o nic więcej nie pytam…

Czytaj dalej Cover – po dwóch nutkach
A pod wpisem: brak komentarzy.

Groove z południowego Londynu

Pozostając w klimacie pozytywnej muzyki w chciałem Wam zaprezentować tę perełkę. I co to za perełka! Jak to brzmi, jaki flow! Nie można się powstrzymać przed kiwaniem główką. Z tego co się zorientowałem Tom Misch w takim właśnie klimacie się porusza. Tzw. singer/songwriter i to z mojego ulubionego południowego Londynu!

Czytaj dalej Groove z południowego Londynu

Coś na rozbujanie bioderek

Znacie ten moment na imprezie kiedy upojenie osiąga ten najlepszy moment? Chiński jeszcze nie opanowany do końca, ale już dość komunikatywny a liny konwenansów trzymające nas w ryzach jakby się poluzowały? Kuśpyry mniej drewniane a kręgosłup bardziej gibki… Wtedy na głośnik trafia Lafayette Afro Rock Band! Idealny groove na rozbujanie bioderek.

Czytaj dalej Coś na rozbujanie bioderek

Budzi się John Travolta dzięki Newen Afrobeat

Właśnie dla takich kawałków ślęczę nocami na youtube! Właśnie dla takich kawałków powstało Czek Iz Aut! Właśnie do takich kawałków w każdym z nas budzi się John Travolta. Może ciężko w to uwierzyć, ale gdzieś po 2 minutach już pląsałem z chórkiem. Ile ja bym dał, żeby być tam z tymi ludźmi!

Po pierwszym przesłuchaniu (a utwór trwa ponad trzynaście minut!) czułem niedosyt. Więc odbyło się przesłuchanie drugie i trzecie, potem niestety zwyciężył rozsądek. Głośność podkręcałem kilka razy w trakcie przesłuchiwania. Ta radość tworzenia jest zaraźliwa, kompletnie mnie porywa i zajmuje. Zamykam oczy i widzę nagrzane słońcem ulice San Francisco, wielkie amerykańskie krążowniki, alfonsów w futrach, świecące marynarki z zza dużymi klapami i wszechobecne LSD.  Nic dziwnego, bo ten utwór to cover. W oryginale to Fela Kuti.

Przez pierwszych kilka minut zastanawiałem się jaka jest rola tego gościa przed mikrofonem. Trochę potańczył, pomachał do sekcji dętej. Po chwili o nim zapomniałem, aż w dziewiątej minucie nadeszło jego „pięć minut” 🙂

Klikamy: Fela Kuti

A pod wpisem: 2 komentarze.