Poranna kawa – Gili Yalo

Płynąc na fali Songhoy Blues, którzy naprawdę zamieszali mi w głowie, natknąłem się też na utwór Coffee – przyjemnie orzeźwiający niczym poranna kawa w dobrze zapowiadającym się dniu. Np takim, w którym odbierasz nowy (używany) samochód, spotykasz się z kochanką albo zmieniasz pracę. Gili Yalo to Izraelczyk z korzeniami etiopskimi. Muzycznie uzdolnione osoby o takich korzeniach to wulkany kreatywności, które kiedy wybuchną to z prawdziwą energią, prawdziwie cudownym brzmieniem i prawdą w sercu. Jako, że nie jestem muzycznie wykształcony, a muzykę odbieram przez skórę, pory, układ krwionośny i inne trzewia nie wiem jak nazwać ten charakterystyczny rytm. Klimatem jest jednak zbliżony do tego z Songhoy Blues, więc coś co nazywam muzyką świata musiało maczać w tym palce.

A pod wpisem: 2 komentarze.