Corinne Bailey Rae – piękny minimalizm

Nie ma tu za dużo oglądania, ale wystarczy zamknąć oczy i wsłuchać się w to nagranie, w ciepły, kojący, seksowny głos Corinne. Uwielbiam takie spowolnione aranżacje, poezja śpiewana z rocka. Wersja Editors jest mocno rytmiczna, ciężkawa i do szpiku brytyjska. Natomiast ten piękny minimalizm w coverze Corinne Bailey Rae bardzo mi odpowiada, zwłaszcza, że ten grajek wie dlaczego na gitarze gra się obiema rękami i dlaczego palców jest 10.

P.S. Munich doczekał się też innego covera, ale moim zdaniem nie wniósł on nic nowego do oryginału. No, ale skoro na warsztat wziął go R.E.M. to chyba należy się mała wzmianka… KLIKAMY.

A pod wpisem: brak komentarzy.