Soul Sacrifice vs. jesienna chandra

Jako, że moi fani* domagają się przynajmniej jednego wpisu w tygodniu, a jutro następuje przełamanie tegoż tygodnia, trzeba coś wrzucić. Niestety, albo zaczyna mi się udzielać jesienna chandra, albo na youtubie nie ma już nic godnego miejsca na Czek Iz Aut. Jakkolwiek chciałbym, żeby to drugie było prawdą, to uczciwie i z pochyloną głową muszę zaakceptować fakt, że wina jest po mojej stronie. Nic jednak straconego – nie mogąc znaleźć nic świeżego ucieknę się do tzw. klasyka. Coś co wszyscy powinni znać, ale może tak nie jest.

Czytaj dalej Soul Sacrifice vs. jesienna chandra

Odlot z Lindą Perry – Fly Away

Prezentowana tu artystka to kolejne antidotum na absentia feminina vocalis, ale o jak innym składzie niż propozycja Ayo. Mamy tu kawał zdartego głosu z bluesowym zadziorem, który jednak potrafi przemycić pięknie czystą, wybrzmiewającą nutę. Zawodzenie organów hammonda, przerywane rytmicznym brzdękaniem gitary. I to wszystko w formie wolnego,  stripteasująco-bujającego bluesa. Słowem odlot z Lindą Perry. Kim? zapytacie. Już odpowiadam – to ta sama Pani co z zespołem 4 Non Blondes śpiewała What’s going on.

Pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie

Przygotowując ten wpis pogooglałem troszkę co to ten Rival Sons jest.  Natknąłem się na kilka polskich recenzji co świadczy o tym, że ich muzyka dotarła do światowej stolicy Disco Polo. Nawet zdaje się, że zagrali w Polsce jakiś koncert. I bardzo dobrze! Uderzając w nutę Martina Luthera Kinga: Mam marzenie, że tak jak ja wychowałem się na Zeppelinach i Pink Floydach, tak nasze dzieci nasiąkną taką muzyką, a ich niewinne umysły nigdy nie doświadczą miałkiej, płytkiej i płaskiej muzyki. Rival Sons to pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie…

Czytaj dalej Pierwszy krok w krzewieniu światła w muzycznym ciemnogrodzie

A pod wpisem: 2 komentarze.

Her Lies – Asaf Avidan na bluesowo

Jeszcze zanim wzięli się za niego DJ-eje i stał się rozpoznawalny – Asaf Avidan trafił w moje uszy z tym numerem (coś około 2008 roku). Szczerze się przyznam, że po pierwszym przesłuchaniu byłem przekonany, że to kobiecy wokal (sic!). Nie znam całej jego twórczości, wiem jedynie, że latały po radiu jakieś remixy czy „dansowe” przeróbki więc ten Asaf Avidan na bluesowo może być zaskoczeniem.

Właśnie wsłuchałem się w tekst i już wiem dlaczego tak mnie ten numer „bierze”. W tym tekście, jego interpretacji, głosie i krzyku słychać autentyczność, czuję, że on to przeżył a ja przeżywam z nim…

Tak to jest z tymi babskimi kłamstwami 😉

 

A pod wpisem: brak komentarzy.

„Lost On You” – bluesowy zadzior

Lost On You to gruby numer, choć możemy być już nieco zmęczeni bo został lekko przewałkowany przez różne playlisty. Nie sposób odmówić mu jednak oryginalności, pomysłu i przyjemnej harmonii. Głos LP to też przyjemny dodatek (a może składnik główny?).

Ta aranżacja „live” podoba mi się bardziej niż studyjna wersja. Dzięki tej gitarce zyskała taki bluesowy zadzior, a to tygryskom bardzo robi 🙂

A pod wpisem: brak komentarzy.