Honey – niczym miód na uszy

Tak, to będzie zaskoczenie, prawdziwa ciekawostka z innego podwórka. Zwłaszcza dla tych, którzy mnie znają bliżej. To naprawdę nietypowa muza jak na moje uszy. Przyznam, że długo na tym siedziałem zanim zdecydowałem się podzielić. Coś jednak dobrze zagrało w tym numerze. Niby takie pitu-pitu dla dziewczynek, a jednak niczym miód w uszach, nie daje spokoju i zaprząta myśli.

Czytaj dalej Honey – niczym miód na uszy
A pod wpisem: brak komentarzy.

Billie Eilish – wykonanie live

Po raz kolejny prezentuję wykonanie live. Choć tym razem nie jest tak, że wersji studyjnej czegoś brakuje, po prostu uwielbiam tę spontaniczność, szorstkość i niepowtarzalność wersji na żywo. Billie Eilish to ciekawa postać, ale dziwnym trafem nie udało nam się spotkać wcześniej. W jej kierunku pchnął mnie kolega Szymon – dzięki.

Czytaj dalej Billie Eilish – wykonanie live

High Five – wersja (nie) studyjna

Pamiętacie Bomba Estereo z bardzo ciekawską piosenką, której wersja (nie) studyjna podobała mi się niezmiernie a ta bardziej oficjalna była….. hmmm…. za bardzo ztuningowana na parkiet? Nie chcę tu z automatu negować wszystkich popowo-dyskotekowych „szlagierów” bo do czegoś trzeba się czasem wyskakać, a uszy, tak jak mięśnie na siłowni, muszą czasem dostać w kość (w bębenek????).

Czytaj dalej High Five – wersja (nie) studyjna