Elephant Gun – zadziwiająca lekkość

Nawet nie wiem jak trafiłem na tę piosenkę zespołu Beirut. W każdym razie musiał to być dobry dzień, bo „Elephant Gun” jest naprawdę ciekawski. Za każdym razem gdy do niego wracam czuję, że dostaję zastrzyk pozytywnej energii. Tekst, o którym trzeba chwilę pomyśleć, przekrój instrumentów, ten mix stylów, wokal i sam teledysk. Wszystko ma zadziwiającą lekkość jak na piosenkę ze słoniem w tytule 😉

Aż trudno uwierzyć, że ta pesniczka ma już 11 lat!

 

A pod wpisem: brak komentarzy.

Barbie Girl – life is plastic

Trochę w ramach dobrego nastroju na weekend 🙂 Po tych dwudziestu kilku latach piosenka nadal przewija się po różnych playlistach – przynajmniej na moich ulubionych kanałach muzycznych 😉 Ten muzyczny żart przetrwał próbę czasu i już na stałe trafił do kanonu wielkich/ponadczasowych/popularnych/rozpoznawalnych/wpadających w ucho (*) piosenek.

Co tu się rozwodzić? Life is plastic!

(*) – zakreślić jedną opcję

A pod wpisem: brak komentarzy.

Blue Monday – niesamowita aranżacja

Młodym dziecięciem będąc zupełnie obojętnie przyjmowałem muzykę z nurtu new wave i New Order nie było na tę obojętność uodpornione. Należy się właściwie przyznać, że new wave trafiło do mnie dopiero dzięki projektowi Nouvelle Vague. Czas pokazał jednak, że pomino charakterystycznego brzmienia à la 80s, ta muzyka obroniła się przed upływem czasu.

Ten cover, czy też „adaptacja” na instrumenty z lat 30-tych to niesamowita aranżacja. Słucha się tego i ogląda z wypiekami na twarzy. Za taką telewizję publiczną abonament płaci się z ochotą…. Brawo BBC!

Za dużo czasu w googlu nie spędziłem, ale wygląda na to, że Orkestra Obsolete to twór powstały tylko na potrzeby tego jednego coveru.

A pod wpisem: brak komentarzy.

„Lost On You” – bluesowy zadzior

Lost On You to gruby numer, choć możemy być już nieco zmęczeni bo został lekko przewałkowany przez różne playlisty. Nie sposób odmówić mu jednak oryginalności, pomysłu i przyjemnej harmonii. Głos LP to też przyjemny dodatek (a może składnik główny?).

Ta aranżacja „live” podoba mi się bardziej niż studyjna wersja. Dzięki tej gitarce zyskała taki bluesowy zadzior, a to tygryskom bardzo robi 🙂

A pod wpisem: brak komentarzy.

Me and My Friends „Holidays” – perfekcjonizm

Tutaj nie ma się co rozwodzić, po prostu dobra muza, ale kilka słów od siebie powiedzieć muszę. Miód na moje uszy, ale koniecznie przykryte słuchawkami! Delikatność i subtelność tego utworu, zmiany tempa i klimat…. Jednym słowem? Perfekcjonizm.

Komuś może nie do końca odpowiadać głos wokalisty, ale w sumie komponuje się to wszystko wyśmienicie. Jak Crema di Aceto Balsamico di Modena z lodami…

Co mnie tu jeszcze ujmuje to ta „radość tworzenia” jaka kipi z tej grupy.

Klikamy: https://www.youtube.com/user/meandmyfriends0band

A pod wpisem: brak komentarzy.

Amy LaVere z coverem „Green Grass”

Muszę się przyznać do dwóch rzeczy: mam słabość do śpiewających pań – to po pierwsze, a po drugie: nie znałem tej piosenki w oryginale dopóki nie odkryłem Amy LaVere. Ta śpiewająca pani ma w repertuarze też inne ciekawe pesniczki, ale do tego może wrócę.

Ten numer zachwycił mnie do tego stopnia, że poruszył moje twarde, prawie 40-letnie serce. „God took the stars and he just tossed ‚em” – piękne….

Kudos idzie oczywiście do Toma Waits‚a.

Kompletny tekst np. tutaj. Interpretacja tekstu na SongMeanings.

 

A pod wpisem: brak komentarzy.

Czekizałt – po raz pierwszy

Ten blog łaził mi po głowie od lat. A dzisiaj dzieci śpią, żony nie ma w domu – coś trzeba robić. Piwko odpaliłem i na youtuba, a tam godziny, dni, ba! – miesiące muzyki do sprawdzenia.

Mam zamiar wrzucać tu youtuby, które mnie zachwyciły  i nie chcę słyszeć: „(…) no jak mnie to zachwyca? kiedy nie zachwyca! (…)„.

Fascynują mnie covery, przeróbki, aranżacje i wykonania live. Tego więc będzie tu najwięcej. Gdy jednak znajdę coś świeżego, oryginalnego i godnego polecenia co nie jest coverem – też znajdzie się na to miejsce.

A pod wpisem: brak komentarzy.