Groove z południowego Londynu

Pozostając w klimacie pozytywnej muzyki w chciałem Wam zaprezentować tę perełkę. I co to za perełka! Jak to brzmi, jaki flow! Nie można się powstrzymać przed kiwaniem główką. Z tego co się zorientowałem Tom Misch w takim właśnie klimacie się porusza. Tzw. singer/songwriter i to z mojego ulubionego południowego Londynu!

To prawie 5 minut a mija zdecydowanie za szybko! Wciąż mam niedosyt. To jest jak wirus! Jak zakażenie krwi! Już pierwsze dźwięki perkusji są jak zadrapanie na skórze przez które choroba dostaje się do krwiobiegu. Potem wchodzi ta gitarka niczym delikatne swędzenie gojącej się rany. Jak Tom zaczyna śpiewać, wiesz już, że to nie jest zwykła rana. Z tego tak szybko się nie wygrzebiesz. To jednak bas, który pojawia się przy słowach she told me add a bass line, sprawia, że jesteś stracony na zawsze. Twoja krew właśnie została opanowana przez nieuleczalną chorobę…

Niby taki prosty numer, a jednocześnie jest jak Shrek (czy tam cebula, na to samo wychodzi 😉 ). Ma tyle warstw! Im dłużej słuchasz tym więcej tych warstw odkrywasz. Naprawdę mam niedosyt. I pomyśleć, że to nie z Bronxu tylko z południowego Londynu….

Jedna odpowiedź do “Groove z południowego Londynu”

  1. Jakie to jest piękne.. ta lekkość 😉Dziękuję za tego bloga. Moja playlista się wzbogaciła o parę pięknych utworów. Czekam na więcej 😁

A Tobie się podobało?

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.